środa, 22 maja 2013
Niezdara
W zeszłym roku na imprezie pożegnalnej dla dziewczyn z mojej klasy skręciłam sobie nogę. Okazało się, że pękła mi torebka stawowa i przez dwa miesiące chodziłam z noga w gipsie. Jak by tego było mało musiałam poruszać się o kulach. Czemu wam o tym mówię? Już tłumacze. Dzisiaj w szkole na lekcji wuefu graliśmy w kosza. Biegłam, aby odbić piłkę koleżance i... stało się. Znowu skręciłam kostkę. Teraz siedzę w domu i płacze z bólu, jeśli się nie poprawi będę musiała wybrać się do chirurga. A jak wam minął dzień?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz